Psychika siada..... 2009-04-28 23:32:40

Nie zauważyłam jej, szła cicho za mna wyczekując odowiedniego momentu, momentu kiedy granatowy ford zajedzie mi prawie drogę. Wtedy uszłyszałam_ jadę się z nim ruchać-...wszystko we mne zamarło w ułamku sekundy,i  nie musiałam się odwracać,żeby mieć pewność, że jestem zakleszczona między swoim Jeszcze Mężem a jego kochanką. Drzwi uchyliły sie szybko, wsiadaj kochanie , skarbie itp. wyrzucał z siebie taką ilośc słodkości jakich nie słyszałam od niego nigdy- ja jego żona ... Wciąz udawałam że nic nie widzę, że nic sie nie dzieje...Odjechali ze śmiechem na ustach i wtedy się rozkleiłam... Łzy ciurkiem płyneły po twarzy, ręce z trudem trzymały smycz ...Dlaczego, On to robi? Dlaczego chce mnie psychicznie wykończyć?Dlaczego bóg pozwala żebym żyła w tym upokorzeniu nadal? Zabili moje dziecko,rozbili moim dzieciom rodzinę, okradli mnie z życia... Ile jeszcze muszę dzwigać ten krzyż? Nie mam już sił za mna koszmarne miesiace walki o życie najpierw ciezko chorej w styczniu córeczki, potem Mamy, którą cudem uratowano przed śmiercią. 44 kg, zapadnięta twarz, kości wystajace z bioder, nie mogę na siebie patrzeć, taka jestem brzydka a ludzie, którzy zniszczyli moje życie kwitną i są szczęśliwi. Dlaczego mnie los tak dotkliwie naznacza, kiedy w końcu będę się mogła uśmiechnąć do włsnych dzieci naprawdę nie udająć że jestem szczęśliwa? Ile jeszcze potrwa ta cholerna sprawa rozwodowa, ile jeszcze wizyt policji będę musiała przerobić, bo Pan Mąż bawi się między jednym numerkiem z kochanką a drugim w czułego tatusia, co chce widzieć dzieci. Chce mi je odebrać zapowiedzial to, nie po to,żeby wychowywać je  z 20-letnią obecnie kochanką ale po to,by rodzice mieli dodatkowe źródło dochodu. Mama wariatka taka jest linia jego obrony dzieci wychowywać nie może, on bez pracy nie ma za co, ale rodzice mogą być rodziną zastępczą i stały dochód przez kolejnych 11 i 17 lat. Fajnie to wymyślili... Zabrac mi wszystko, przerobić moim dzieciom głowy że Mama była be... i ze to ona ponosi cała winę za to,że tatuś się związał z 16-latką. Potwory nie ludzie... 
Przeraża mnie myśl.że Moje Dzieci kiedys mu wybaczą, mimo wszystko...
To mnie wtedy naprawde załamie...

skomentuj (2)

Jakby nigdy nic... 2009-01-09 23:50:14

Przyszedł po 10 dniach ciszy jakby nigdy nic, jakby nie padło żadne słowo, jakby ta cisza nie przypieczotwała końca... Zdezyłam sie z nim w drzwiach jak wychodziłam z psem. W ręce miał misia dla córki i czekoladki dla syna...Nie odezwałam sie podczas tej wizyty słowem. Zostawiłam go samego z dziećmi i poszłam jedna ręką robić porządki. Lewa od 2 dni spoczywa na temblaku. Na szcżęście to nie złamanie ale skręcenie i naderwanie nadgarstka. Pies był za szybki a ja za wolna...
Dzieci były w niebowzięte, ja nie...
Nadal mam koszmarne sny...

skomentuj (1)

cisza przed.....? 2009-01-08 23:10:09

10 dzień milczenia, które sama sprowokowałam a raczej wymusiłam i juz zaczynam się dusić, nie znoszę nie wiedzy, żyję słowem...
cisza jest zagrozeniem...
sny, coraz bardziej koszmarne, wróciły...
coś się wydarzy...
ale co?
odbierze mi dzieci, tak jak zagroził na 3 dni przed końcem starego roku....?
wiem, ze będę za mnie robić wariatkę-on i jego rodzice... sam mi to powiedział, a raczej wykrzyczał podczas ostatniej kłótni...
po co ja zrobiłam ten ukłon dobrej woli i pojechałam do ex tesciów na święta...
dałam się wciągnąć w ich grę, sprowokowac, nerwy puściły...
za dużo słów, żalów nagranych ukradkiem, które mają być koronnym dowodem mojej emocjonalnej chwiejności...
święty by tego sypu nie wytrzymał, a co dopiero ja... 
zabrał mi serce, dusze, wiarę, nadzieję
teraz chce zabrać moje DWA NIEBA NA ZIEMI... TYLKO PO CO?
jego nastolatka ich wychowywac nie będzie chciała, dzieci to obowiązek, wyrzeczenia... więc po co?
co się kryje za tym milczeniem...

a tak podobno kocha nasze dzieci, ze komórka syna też milczy...

a może to ta jego nastoletnia miłóść przesłoniła mu już cały świat
i w końcu wyjechał stąd na koniec świata
ze swoją "dużą córeczką'...

własną przecież poświęcił jeszcze w tym samym dniu, w którym dał jej życie...

skomentuj (0)

HELP ME..... 2008-11-22 12:54:12

NIECH MI KTOŚ POMOŻE....
PROSZĘ...

JESTEM JEDNĄ WIELKĄ ŁZĄ...

JEDNYM WIELKIM BÓLEM...

skomentuj (1)

PROSZE .... NIE KRZYWDŹ... 2008-11-21 11:21:54

DLACZEGO?DLACZEGO JA? TO PYTANIE WRACA, NIE DAJE SPAĆ, NIE DAJE JEŚĆ.... WSZECHOBECNY BOL NIE DAJE ZAPOMNIEĆ...DAŁAM SIE SKRZYWDZIC,ALE CZY TO ROZGRZESZA KATA A WŁAŚCIWIE KATÓW ZE ZBRODNI, KTÓRĄ POPEŁNILI...? WSZĘDZIE WIDZE KREW, KREW MOJEGO NIENARODZNNEGO DZIECKA, JEDYNĄ ŻYWĄ PAMIĘTKĘ, KTÓRA MI PO NIM ZOSTAŁA.... DRUGIE NIECHCIANE DZIECKO MOJEGO MĘŻA, PIERWSZE, KTÓREGO NIE UDAŁO SIĘ PRZED NIM OBRONIĆ. 11-MIESIĘCZNA CÓRCIA URATOWANA PRZED PODOBNYM LOSEM SIEDZI MI TERAZ NA KOLANACH NIEŚWIADOMA TRAGEDII JAKĄ PRZĘZYWA JEJ MATKA...KIEDYS DAM JEJ DO PRZECZYTANIATO JEDYNE WSPOMNIENIE PO JEJ BRACIE LUB SIOSTRZE...

STOJĘ POD JEGO DOMEM, JEGO TYMCZASOWYM DOMEM, BO TO WŁASCIWIE MIESZKANIE JEGO KOLEGI...KOMÓRKA NIE ODPOWIADA, ESY POZOSTAJA BEZ OSPOWIEDZI... TYLKO TA JEDNA MASSAGE ODEBRANA PO DRODZE, KTÓRA ODBIERA SIŁY I ZATRZYMUJE ODDECH, MESSAGE OD JEGO NASTOLETNIEJ KOCHANKI..."RUCH..AM SIĘ Z NIM PRZEZ TRZY GODZINY. ZNÓW JEST MÓJ:-))"...BÓL BRZUCHA STAJE SIE CORAZ BARDZIEJ NIEZNOSNY... NAGRYWAM JEDNA WIADOMOSC ZA DRUGA, Z PROŚBĄ O POMOC... NIE ODPOWIADA... NAGŁY OSTRY BOL PRZESZYWA PODBRZUSZE.... A POTEM CZUJE JUZ TYLKO WIEKIE CIEPŁO ROZLEWAJĄCE SIĘ PO NOGACH... SPODNIE SZYBKO ZABARWIAJĄ SIE NA PURPUROWO... MOJE DZIECKO UMIERA A JA BEZBRONNA STOJE I PATRZE W OKNA , NAWET NIE WIEM KTÓRE JEST JEGO... TELEFON NADAL POZOSTAJE BEZ ODPOWIEDZI. FALA BOLU I FALA LEZ... UCIEKAM A WLASCIWIE WLOKE SIE DO DOMU Z POWROTEM... WYPŁAKUJE SWOJ BOL AUTOMATYCZNEJ SEKRETARCE JEGO TELEFONU... SŁOWA SA OSTRE, WULGARNE... TAK JAK BOL, KTORY NARASTA WE MNIE... KIEDY DOCHODZE DO DOMU SPODNIE SA JUZ CALE WE KRWI...

POTEM SZPITAL...ODCZYTANIE WYROKU SMIERCI----PORONIŁA PANI....ZOSTAJEMY W SZPITALU.
NIE MOGE ODPOWIADAM...MAM MAŁE DZIECI...PRZECIEZ PAN DOKTOR WIE...ODPOWIADAM WŁASNEGU GINEKOLOGOWI, KTÓTY WTAJEMNICZONY W PIEKŁO MOJEGO ZYCIA, ZE ZROZUMIENIEM KIWA GŁOWĄ...
JUTRO O 12 NA ŁYZECZKOWANIE...-SŁYSZĘ... U

ZWINIETA W KŁEBEK LEZE PUSTA JAK NAJPUSCIEJSZA Z PUSTYCH SZKLANEK... ZABILI MI DZIECKO.... TO CO NIE UDAŁO IM SIE PRZED ROKIEM UDAŁO SIE TERAZ....JUZ NIGDY NIE BEDE MIAŁA DZIECI....

PO 2 GODZ, PRZYCHODZI ES OD NIEGO..."JAK ZAWSZE WSZYSTKO NA MNIE, WSZYSTKO CO NAJGORSZE JA....

ZA CO JA GO KOCHAM PYTAM SAMA SIEBIE I NIE ZNAJDUJĘ ODPOWIEDZI....
NIKT MNIE TAK NIE ZESZMACIŁ , NIKT MNIE NIGDY TAK NIE SKRZYWDZIŁ JAK ON, TAK NIE ZRANIŁ, NIKT ....
DLACZEGO WIEC NADAL GO KOCHAM...
DLACZEGO MIMO WYRZUCENIA GO Z DOMU NADAL NIE MOGE ZAPOMNIEC...
DLACZEGO CIĄGLE NIENAWIŚĆ MIESZA SIĘ Z MIŁOŚCIA....




skomentuj (0)

Memento mori. 2007-10-13 17:22:18

Pamieć zawodzi ale i wraca.Myslałam, ze tego bloga juz nie ma. Zastanawiałam się nawet czy nie "urodzic"kolejnego.... Dlaczego akurat dziś przypomniało mi sie hasło do własnego ogrodu... ?Dlaczego tak samo nie moze przypomniec sie szczęscie....?Nie było mnie tu prawie 1,5 roku i nic, prawie nic.... huśtam sie nadal tym razem jeszcze bardziej niż kiedyś. Myślałam,ze już bardziej nie można a jednak można... Pół roku temu sięgnęłam dna - zabrakło sił.... zabrakło ludzi wokół mnie...zabrakło nadziei... 25 białych tabletek miało zakończyć moją męczarnię i zaprowadzic mnie na spokojniejsze wody Styksu... Kiedy umierałam w środku nocy tak cholernie samotna we własnej łazience zrozumiałam,ze tak naprawdę nie chcę odchodzić, ze wybrałam najłatwiejszą drogę ucieczki a swojemu synkowi szykuję piekło... Ale nie miałam już sił, by ratować samą siebie. Ostatnią rzeczą, którą pamiętam przed utatą świadomości był mokry język mojego psa, który mnie lizał po twarzy. To jemu zawdzięczam życie. To on obudził na czas moją mamę i dał mi drugie życie. Już nigdy nie spróbuję...wiem, jak boli umieranie, jak boli swiadomość odchodzenia. Czasem w nocy budzi mnie ten sam strach----strach przed smiercią. Czuję jej bliskość każdego dnia, każdej nocy. Czeka na mnie...Łasi się do stóp jak wierna suka... Boję się...
Ale wiem jedno, sama do niej nie pójdę...Zrozumiałam to w szpitalu widząc twarz mojego synka----widok którego nie zapomnę do końca życia.
Co ja najlepszego chciałam zrobić mojemu dziecku? Bez matki i bez ojca jaki czekałby go los...
Żyję ...dla niego i .... jeszcze dla kogoś....

skomentuj (3)

Pensjonarski sentymenatlizm. 2006-06-10 16:24:12

Bywa ,że ścian jest za duzo, bywa że pętla zaciśnie się tak mocno,że chyba tylko Boska Siła moze z niej człwieka wyplątać.I tak jest teraz ze mną..... Jestem w tej ostaniej kropce-już i jeszcze...... Jeszcze tylko miesiąc (oby),aż miesiąc, aby kompletny materiał dowodowy o moim mężu wylądował na moim biurku. I choć coraz częściej brakuje sił to trwam w "udwaniu",ze jest okej.To,co już wiem przeraża, to co dopiero się dowiem-paraliżuje...Ale to akurat wytrzymam...Stawka jest wielka- nigdy go już nie zobaczę, ani ja ani nasz syn...
Bardziej boli pożegnanie z pracą, po 6 latach w prezencie urodzinowym szef dał mi wypowiedzenie... Koniec....Wczoraj ostani wyjazd na zdjęcia, ostani wywiad...I ...no właśnie....po co w sytuacji totalnego rozchwiania emocjonalnego.....niebo zsyła uczucie...Dziecinne, pensjonarskie, bezsensowne i bez szans na spełnienie....
Zakochać się w kościele- śmieszne czy smutne?
Nie, to nie ksiądz......choć równie dobrze mógłby to być papież- ta sama kategoria gwiezdna dla regionalnej korespondetki państwowej tv.....
Moze i byłaby szansa, może...gdyby inne były realia, bo i zaintersowanie było obopólne... Przez cztery godziny oczy mogą narozmawiać sie dowoli-nawet w światyni.. Ale? No właśnie ale, żeby dwa rózne światy mogły trafić na jedną orbitę musi oprócz iskry być krok....Zabiłam tę szansę sama...
Ale kobieta z przeszłością i jedna z najbardziej znanych twarzy polskiego ekranu...Jedyne co nas łączy i będzie łączyć to rok urodzenia, nienajszczęśliwszy chyba....
To chore, zakochać sie w moim wieku w taki sposób....Byłam pewna,ze wypaliłam sie do cna,że już nic nie ruszy tego serca pokaleczonego zawodami.....I proszę.....a może to tylko początek starości, powrót sentymentalizmu...?

Nie wiem jak odsłucham ten wywiad, nie wiem jak go napiszę ale najbardziej w tym wszystkim martwi mnie............samotność.
Kiedy człowiek nie ma z kim wyjść na kawę-jest trupem...
I kiedy na pulpicie własnego monitora funduje sobie fotkę żywcem wyjętą z filmu...

Czy wręczając mi wczoraj tomik swoich wierszy o miłości Andrzej Zaniewski wyczytał w moich oczach tajemnicę niespełnienia? A może jego bacznej uwadze nie umknęły narodziny uczucia?

skomentuj (3)

Urodzinowa dolina. 2006-06-08 23:49:58

I kto by pomyślał,ze wrócę........Wracam wbrew sobie i wszystkiemu.Na jak długo nie wiem,może na te jedną jedyna noc.noc która zaraz się skończy, która stanie się przeszłością za kilkanaście minut.Urodziny.......najdziwniejsze , najtrudniejsze, najbardziej bolesne......naj, naj do zapomnienia... Nawet upić się dziś ciężko, alkohol widocznioe nie zabija pamięci,nie zabija wspomnień, nie zabija głupoty...znieczula..to dobre okreslenie, ale jakoś nie czuję tego znieczulenia...Za to ból....ból życia...
Proroczy sen zamienił się w jawę, po 6 latach bilet donikąd.....bilet w otchłań.Jutro ostani raz mikrofon w rękę...Wszystko się sypie, wszystko......praca, życie, ......

I coraz większa świadomośc błędów , śwaidomość,ze własne szczęście oddałam mężczyznom bez serca.Są szczęśliwi, bo odchodząć zabrali część mnie.....

skomentuj (2)

Odsłona. 2006-01-13 23:15:09

Wejść w te ramiona czy uciec przed nimi tak jak uciekam przed własnymi tęsknotami przed głodem duszy, serca , ciała, nawet mózgu...?Nie jestem flirciarą,choć tak mówią moje oczy a nawet garnitur uzębienia.Zreszta czy mówią, chyba nie, bo trudno o sygnały których nie czuje ciało.... Błędna nadinterpretacja MĘŻCZYŹNI są w tym nadmistrzami, widzą to co chcą widziec a nie to jest.... Tęsknie, tak tęsknie nie za seksem, choć tego też nie ma w moim życiu ale choć zabrzmi to kuriozalnie za zwykłą czułościa, za dotykiem, pocałunkiem, nawet za rozmową .... Uśmiech - ten kosztuje mnie najwięcej każdego dnia.... Nakładam go na twarz jak drugi makijaż, przylega niby szczelnie a jednak.... dobrze wiem kiedy opada maska a wracam ja...Wciąż zbieram siły na finał... czy wystarczy- skoro nawet wagi pewna nie jestem.... siebie pewna nie jestem.....

Kiedyś wystarczyło być żeby czuć teraz.....być oznacza nie czuć....

skomentuj (7)

Pieśń duszy. 2006-01-01 15:22:39

Można zatrzasnąć drzwi i powiedziec
-Koniec- i zatrzeć za soba nawet wspomnienie i ślad oddechu.
Można i właśnie po to dziś tu weszłam, by zatrzsnąć drzwi i zniknąć tak nagle jak sie tu pojawiłam.Pisanie nie dało mi ukojenia, monotematyzm i powtarzalność nawet mi odbiera chęć to przekładania siebie na słowa.
Mam za soba ciężkie tygodnie walki o życie bliskiej mi osoby,
Mam noc-ostatnią noc roku, która uzmysłowiła mi jak bardzo jestem samotna tam w środku i jak ta samotność zabija mnie sekunda po sekundzie.
Mam za soba cuda dnai codziennego- bo cudem jest,że w moim synku odnajduję chęć do życia i udawania.Udawania przed własnym dzieckiem,że mama to "promyk". Tymczasem, mama to dryfująca łodź, na którą wielu marynarzy chciałoby wejść bez zobowiązań...

Żegnajcie Przypadkowi Marynarze , Żegnaj Żeglarzu Przeznaczenia
Żegnaj Słone Morze tulące mnie do snu,
Żegnajcie Wszyscy Wy,
którzy zraniliście
Rafę mego serca.

skomentuj (3)

Księga Gości
śledzę z ukrycia...
little-land
zapach-kobiety dopiero poznaję
po40-tce.blog. wrocławskie klimaty

moje oczy śledzą....
moj-meski-punkt-widzenia.blog.pl/ męska rzeczywistość
another story
mroczny-omlet mroczna słodycz
niecodzienność
sercopisanie esencja uczuć
na-zakrecie zakręty namiętności
kobieta-nad-wodospadem sentymentalna podróż
diabolique alter ego
anonimowe-mysli czytelne dla wtajemniczonych
o-mnie-samym męski punkt widzenia
she-chameleon ocean uczuć
kobieta zamieszana esencja kobiecości
kobieta-po-przejsciach. astralna siostra